Szczerze mówiąc nie chce mi się tego pisać. W ogóle niczego nie chce mi się pisać. Jak widać ostatnia notka była z 30go, po drodze sylwester i moje urodziny - wydarzenia znaczące, a jednak nie chciało mi się o nich pisać.
Nie piszę więc.
Bo mi się nie chce.
naff 5.1.2006r. mów!
Książka do geografii mruga do mnie zalotnie, a ja – nieczuła, zimna i nazbyt leniwa, by się uczyć, nie zwracam na jej uwodzenie nawet najmniejszej uwagi. Powtarzane 'może później' brzmi coraz mniej przekonywująco i chyba już sama nie wierze, że się do tego w ogóle dziś zabiorę.
Zastanawiam się nad tym i owym, a nawet i nad tamtym, czyli mówiąc prościej nad wszystkim i nad niczym. Nie mam ochoty się skupić, błądzę więc w sferze nieokreślonych kształtów, kolorów i zapachów. Jedynie dźwięki, konkretne i wyraziste, poprzez słuchawki przedostają się prosto do mojego mózgu, coraz mocniej osłabiając zmysł słuchu.
Mam ochotę na więcej. Nie tylko muzyki.
naff 8.1.2006r. mów!
Cytując własnego smsa.
Mam ochotę wczepić się pazurami w ścianę, nie puszczać, gdy ktoś podejdzie - warczeć i tupać nogą, dajcie mi wszyscy spokój! Mam ochotę zgnić, już to robię, gniję. Wczoraj odkryłam, że już jestem martwa, że trafił mnie szlag. Że ja po prostu już nie żyję. A to wszystko jest jakaś pośmiertna projekcja mózgu, neurony ble nie wiem sama. Leżę skopana w jakimś kanale, a świat jakby trwa dalej w elektrycznej przestrzeni mojego mózgu. Kurwa mać. Jest mi tak niewiarygodnie dziwnie. Tak niewiarygodnie źle. Niech mnie ktoś dobije. Zakończ moje cierpienia, błagam!
Cytując własnego drugiego loga:
Wbij ostatni gwóźdź.
Niech ostatecznie trafi mnie szlag.
Siedzę i zastanawiam się, co się dzieje?
naff 12.1.2006r. mów!
Zimno, zimniej, najzimniej. Zamarzam na samą myśl o tym, co czeka mnie za drzwiami. Gdy wychodze z domu, szkoły, autobusu.
Chyba nie jestem mrozolubna.
Odpoczywam i nabieram sił, nadal.
naff 17.1.2006r. mów!
Zastanawiająca zgnilizna dnia powszechnego doprowadza do furii każdą niemal komórkę mego ciała.
Nawet najbardziej kusząca czynność nie powoduje dzikiego szału, owej orgii z przytupem, która do niedawna była nieodłącznym elementem mojego osobliwego życia.
Teraz nawet dość nieświeży trup wykopany późną nocą z pobliskiego cmentarza, przy akompaniamencie wyjących bezdomnych i śpiących na przystankach wilków eee..., tak czy siak nawet ów nadgnity tu i ówdzie nieboszczyk wykazuje większą aktywność życiową, niż rzekomo nieumarła ja.
No cóż, czasem nawet baterie duracell się wyczerpują.
naff 26.1.2006r. mów!
Przed nami rysuje się świetlana przyszłość. Razem z Bijou podbijemy świat, tak tak.
I kto by pomyślał, że zapalnikiem będą zbyt wysokie wymagania rekrutacyjne postawione kandydatom chcącym studiować na Uniwersytecie Śląskim? Zamiast postarać się podołać wyższym kryteriom postanowiłyśmy uderzać na... Warszawę!
W ten oto sposób pojawiła się kusząca wizja ciężkiej pracy naukowej, ciężkiej pracy zarobkowej, następnie składania papierów, ponownie praca, później poszukiwanie lokum i nareszcie - upragnione studia połączone z życiem liderek warszawskiej lesbolandii w rytm najlepszej muzyki!
O przyszłości! Nie zawiedź mnie, bo cię dopadnę i tak skopię, że koniec świata po prostu będzie musiał nastąpić!
naff 30.1.2006r. mów!
|