Podumieranie z oczekiwania jest chorobliwe.

Konsumując ciasteczko dochodze do wniosku, jak bardzo potrzebuję tego, do czego dążę.

I jak wiele to dla mnie znaczy.

Wiem, że nic nie jest proste, dzięki temu po części nabiera smaku, ale czasem chciałabym znaleźć w sobie więcej siły. Dużo więcej.


naff 5.4.2006r.
mów!



No dobra. Powiedzmy to sobie szczerze.

Coś jest nie tak!

Gdzie są liście? Gdzie są moje małe zielone pączki, listki, kwiatki, forsycje, pierwiosnki i inne badyle? Gdzie są one?! Ja się pytam!

Ja się domagam, ja żądam, ja chcę i co więcej - tak ma być!

Jeśli zaraz nie pojawi się to całe zielone gówno - przysięgam, zniszczę ten świat, a to dla mnie nie problem!

Zieleniooo! Przybądź! Do cholery.


naff 13.4.2006r.
mów!



Przywlokłam sobie do pokoju rurę. 3 metrową, grubą rurę.

Szczegół, że ledwo się mieści. Szczegół, że jest nieinteraktywna. Szczegół, że nawet sobie na niej nie zatańczę!

Najważniejsze, ze mam rurę. Mogę sobie ją obrócić wokół pionowej osi. I w sumie... to wszystko.

Poleży, ponapawam się nią i wyniosę.

Na razie staramy się zaprzyjaźnić.



naff 16.4.2006r.
mów!



Wytarzana po różnych powierzchniach - trawie, kamieniach, krzakach;
bez kaca, bo nie była pijana;
nawet nie zmęczona, może trochę żałująca przegapienie filmu;
cała i zdrowa, chociaż warunki, w których odbywała się wesoła zabawa raczej byciu zdrowym sprzyjające nie były /zimno i ulewa/;
wypełniona poczuciem spełnienia obowiązku i świadomością niepełnego zamknięcia pewnego etapu w życiu /pełne nastąpi 4, 5, 8, 19 i ostatecznie 30 maja/;

popijając kawę siedzi i powtarza, choć większość z materiału stanowi pewnego rodzaju nowość;
rozmyśla o tym i owym, tęskni bardzo, bardzo, wspomina tydzień spędzony nad morzem;
lekko drży, gdy na krótkie chwile dopada ją strach i wątpliwości.
czeka;

czekam;

czekamy sobie razem;

ja i ja.


naff 29.4.2006r.
mów!



~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~